odrętwiale
przemyślanych słów przegniły trzon
wsuwa się niepostrzeżenie do moich ust
łańcuszkiem bez cienia odpowiedzialności
pląsa
nic nie znaczące okrągłości
bezmyślnie
z numerem na przegubach
wyjaśniać
nie uciekać
pod ciężarem zrogowaciałych członków
za często podnoszę słuchawkę
by mówić, że nie ma takiego numeru